We use, we bake and we eat cookies. By browsing our site you agree to our use of cookies. Okay! Learn more

Pages Navigation Menu

Inspiracje i rozrywka

W jakich miastach najlepiej imprezować?

W jakich miastach najlepiej imprezować?

Gdyby ktoś przeprowadził ankietę: jakie pytanie najczęściej zadają sobie polscy dziewiętnastolatkowie, to zapewne zaraz za “Gdzie możemy uprawiać seks, tak żeby nie nakryli nas rodzice?” na drugim miejscu znalazło by się pytanie o to, do jakiego miasta najlepiej pojechać na studia. Nikt nie jest takim hipokrytą by twierdzić, że w tej decyzji kluczowe znaczenie ma prestiż uczelni i poziom nauczania, bo to tylko bajka, którą opowiada się rodzicom, gdy chce się im wytłumaczyć, dlaczego zamierza się spędzić najbliższe 5 lat 400km od domu. Studia to przede wszystkim czas wolny, który w większości wykorzystuje się na “melanże” i “siedzenie na fejsie”.

Oczywiście nie tylko studenci imprezują, bo zdarzają się nawet takie kluby, do których można zabrać swoich rodziców i nie będą oni tam wyglądać dziwnie, aczkolwiek nie ma co się oszukiwać, że to miejsca głównie dla ludzi między 20, a 30 rokiem życia. Dla tych osób właśnie powstał ten tekst, a w szczególności dla tych, którzy wolą od razu trafiać w świetne miejsca niż szukać ich latami po całym kraju.

Zatem gdzie najlepiej się imprezuje (studiuje)? Oto nasza subiektywna ocena miast, w których imprezowaliśmy.

Warszawa

W Warszawie imprezuje się na bogato, pod warunkiem, że jest się twarzą rajstop. Klubów jest tam niemal tak dużo jak kebabów. Są takie gdzie będziesz mógł bawić się razem z celebrytami jak również takie, w których będziesz mógł swobodnie wymiotować do pisuarów, bez obawy, że będziesz odstawał od towarzystwa. Bez względu na studentów, porę roku i stan pogody, zawsze będziesz miał gdzie pójść, a w klubach znajdzie się co najmniej kilka chętnych dziewczyn nie wyglądających jak żona krasnoluda. Wszędzie czuć gorączkowość imprez dużego miasta i zapach wyperfumowanych seksem kobiet.


Ilość klubów: 8/10
Jakość klubów: 8/10
Łatwość kobiet: 10/10
Uroda kobiet: 8/10
Ceny: 7/10


Kraków

Miasto, w którym ciężko jest być bananem. Na każdym rogu ulicy stoją watahy ulotkarzy, którzy witają przechodzących tekstem:

- kjdsh fksdfsdjlk fj sldkfrr eterjlsdf.

Nie dlatego, że są zbyt pijani, żeby mówić inaczej, ale dlatego, że wypluwają kolejne słowa jak karabin maszynowy. W tłumaczeniu oznacza to: “Idziecie na imprezę? W xxxxx z tą ulotką jest wejście za darmo i na barze do wykorzystania 20 złotych”. Czyli jeśli chcesz zapłacić, to musisz unikać ulotkarzy, ale już skuteczniej jest unikać ZUSu.

Klubów są tam dziesiątki. Są nawet dwa dobre: Frantic i Cień. Najgorszych nie ma. Chodzą słuchy, że krakowscy studenci wciąż się nie mogą otrząsnąć po zawaleniu się schodów w Kitschu – kultowym klubie, w którym nawet na trzeźwo ciężko było ogarnąć co się dzieje.


Ilość klubów: 10/10
Jakość klubów: 3/10
Łatwość kobiet: 9/10
Uroda kobiet: 7/10
Ceny: 10/10


Gdańsk

To są tam imprezy? Imprezy są w Sopocie. W Gdańsku są kluby otwierane tylko jak przyjedzie papież.


Ilość klubów: 1/10
Jakość klubów: 1/10
Łatwość kobiet: 7/10
Uroda kobiet: 8/10
Ceny: 7/10


Wrocław

Miasto spotkań, stolica kultury i inne takie. Każdy, kto spędził choćby kilka tygodni we Wrocławiu wie, że miasto ma swój klimat. Wrocław się kocha, za Wrocławiem się tęskni i we Wrocławiu się imprezuje od rana do nocy, niezależnie od dnia tygodnia (albo mi się trafiła ekipa na studiach, która do imprezowania była chętna zawsze i wszędzie. Skończyło się na tym, że większość z nas uwaliła analizę i kreski albo w ogóle przez większość studiów była chodzącym kursem powtórkowym, ale pobroniliśmy się wszyscy, a tych wspomnień nikt nam nie zabierze) . Klubów jest multum i to nie tylko w sławnym Pasażu Niepolda. Teraz chyba nie ma tam nic szałowego, ale miejsce jest wymieniane w wielu legendach na temat Wielkich Imprez. Obecnie przechodząc obok wyczuwam tam lambadę i kebsa, także raczej nie polecam. Okolice Rynku oferują niezliczone ilości opcji od zwykłych pubów i klubów (muzyka od przyzwoitej po dobrą), przez uwielbiane przez rzesze “na rauszu” – karaoke do awangardowych knajpek poupychanych gdzieś w bocznych uliczkach.

Jak ktoś się czuje zbyt alternatywny na popowo-dyskotekowe ścisłe centrum polecam nasyp w okolicach Dworca Głównego. Chodząc od baru do baru, można skosztować dobrego piwa w uczciwej cenie (albo pić piwo ze słoika – tylko symboliczny piątak) i posłuchać muzyki na żywo. Gwiazd estrady co prawda się tam nie znajdzie, ale zdarzają się perełki. Podobno bary pod nasypem są niepoliczalne.

No i jest jeszcze legendarna Wyspa Słodowa. Jedni twierdzą, że to miejsce straciło już swój urok, drudzy, że orkiestra gra dalej. Obie strony mają po części racje – sam niedawno widziałem tam trójkę policjantów z bloczkami mandatowymi, ale nie da się ukryć, że wieczorami jest ona okupowana przez rzeszę ludzi z puszką lub butelką w dłoni. Sklepy monopolowe w pobliżu Wyspy dalej są bardziej dochodowe od tych wokół Rynku.

Ogólnie, gdzie okiem sięgnąć ludzie bawią się świetnie, oddają się szalonemu imprezowaniu albo spokojnie sączą drinki, palą szlugi, podrygują, zataczają się, a jak dobrze trafisz, to czekając na nocny załapiesz się na rozgrywkę w kalambury.


Ilość klubów: 7/10
Jakość klubów: 7/10
Łatwość kobiet: 8/10
Uroda kobiet: 7/10
Ceny: 8/10


Katowice

Serce aglomeracji śląskiej. Obsrane przez psy, rozkopane, zatłoczone. Na pozór wydawałoby się, że nie ma tu nic atrakcyjnego, ale czy znacie jakieś inne miasto, w centrum którego na środku wielkiego skrzyżowania zbudowano knajpę? Oko Miasta może i zbyt często organizuje imprezy dla licealistów, ale trudno mu odmówić niepowtarzalnego klimatu.

Pod względem liczby interesujących miejsc  Katowice zdecydowanie ustępują innym miastom tu wymienionym. Jest jednak zaleta tego stanu rzeczy – kluby są tutaj zdecydowanie obszerniejsze i mieszczą wielokrotnie więcej ludzi niż, np. te wrocławskie. Dzięki temu nie trzeba specjalnie się natrudzić szukając miejsca, gdzie zmieści liczna grupa naszych znajomych.

Jest jeszcze w Katowicach coś takiego jak ulica Mariacka, gdzie wieczorami można przebierać między przeróżnymi pubami bez obawiania się, że rano na widok zawartości portfela, jedyne co nam będzie cisnąć się na usta to łacińskie słowo oznaczające krzywą.


Ilość klubów: 3/10
Jakość klubów: 8/10
Łatwość kobiet: 8/10
Uroda kobiet: 8/10
Ceny: 7/10


Łódź

Imprezowe życie w Łodzi toczy się wzdłuż Piotrkowskiej. Pubów i restauracji jest cała masa, ale gdy przyjeżdża się do miasta tylko na weekend, dobrze poznać wcześniej najgorętsze knajpki i kluby, tak aby imprezowy potencjał miasta wykorzystać w 110%. Może więc mały plan na całą noc?

Wieczór zacząłbym od wyjścia na OFF Piotrkowską. To stosunkowo młode (istniejące od niecałych dwóch lat) miejsce jest prawdziwym zagłębiem świetnych restauracji i uroczych knajpek. Jak piwo / drink, to Spaleni Słońcem albo Mebloteka Yellow. Dobry stek, burger lub sałatka? Drukarnia. Burgera zjemy też w Łódzkich Burgerach. Ochota na coś nieoczekiwanego? Tari Bari Bistro z menu zmieniającym się każdego dnia. A może afrykańska kuchnia? Proszę bardzo, Meg Mu zaprasza. A gdy nie będzie chciało nam się ruszać już nigdzie dalej, zawsze można wpaść do klubu DOM, gdzie niemal w każdy weekend dzieje się coś ciekawego.

Po beforze na Offie warto iść do klubu. W Łodzi jest ich całkiem sporo, ale tak naprawdę kilka jest wartych uwagi. Nazwy do zapamiętania to przede wszystkim Spinka, Kokoo i Gossip. Wciąż tęsknimy jednak za kultową Fabryką, która dla mojego pokolenia imprezowiczów była niczym drugi dom.

A jeżeli będziecie mieli siłę na after, Bistro – oddalone o kilkadziesiąt metrów od każdego z trzech wspomnianych klubów – na pewno przyjmie was z otwartymi ramionami.


Ilość klubów: 5/10
Jakość klubów: 8/10
Łatwość kobiet: 6/10
Uroda kobiet: 10/10
Ceny: 9/10


Toruń

To dopiero dziwne miasto. Większości osób kojarzy się ono głównie z pewną rozgłośnią radiową, zdrowaśkami w eterze i Maybachami ojca-dyrektora na ulicach, ale to tylko pozory. O dziwo, nie tylko satanistyczne kluby są tu czynne w piątki (bo np. kółka różańcowe normalnie w te dni funkcjonują), a w sklepach można nawet kupić jakieś napoje alkoholowe niebędące winem mszalnym. Podobno da się tu też zdobyć prezerwatywy, aczkolwiek radzimy przed skorzystaniem z nich sprawdzić je pod kątem terminu przydatności do użycia i możliwych dziurek po szpilkach.

Najlepsze kluby w Toruniu ciężko wymienić, tak samo jak te najgorsze, ale nie ma co się martwić, bo mieszkańcy są na tyle uprzejmi by wskazać, gdzie danego dnia najlepiej się pojawić. Na pewno nie można przegapić aftera nad Wisłą.


Ilość klubów: 5/10
Jakość klubów: 6/10
Łatwość kobiet: 7/10
Uroda kobiet: 7/10
Ceny: 7/10


Lublin

Największe miasto wschodniej Polski, czyli odpowiednik olbrzyma wśród karłów, ale za to klubowo daje radę. Kluby jakie tam są można policzyć na palcach obu rąk, ale za to do policzenia złych klubów wystarczy jedna ręka. Właściwie bez rąk i palców też można sobie poradzić. 70% osób na imprezach jest wyposażonych w długie nogi, sukienki i szpilki, więc gdyby nie obawy o ich dziewictwo, to muzułmanie przyjeżdżając do Lublina czuliby się jakby trafili do obiecywanego przez Koran raju. Wady miasto ma trzy: te same kluby szybko się nudzą, przez olbrzymią ilość zamiejscowych studentów w wakacje nie warto iść na imprezy, a kończąc 25 rok życia traci się szanse na poznanie w klubie swojej równolatki. Dobra, to ostatnie niekoniecznie musi być wadą. Dodatkowo miasto jest dość nudne, ale nie wiemy czy to jest wadą, bo jak jest nudno to mieszkańcy szukają sobie innych rozrywek if you know what I mean.

Szczególnie warto zajrzeć do: Shine, Cream i Czekolady.


Ilość klubów: 4/10
Jakość klubów: 8/10
Łatwość kobiet: 8/10
Uroda kobiet: 9/10
Ceny: 9/10


Redakcja

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>



11 Comments

  1. Warszawa też jest moim ulubionym miejscem do imprezowania. W końcu tu studiuję, tu mam najwięcej znajomych i tu czuję się najlepiej. W Klubo też chętnie bywam. bardzo fajny klub z odpowiednim klimatem do wyluzowania się i do odpoczynku po stresach ;)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  2. Też jestem z Warszawy i często tutaj imprezuję. Ostatnimi czasy cały czas przesiaduję ze znajomymi w Klubo na Czackiego, tak jak kolega poniżej pisze, bardzo spoko klub z fajnym klimatem i ludźmi :) dla mnie bomba. Fajne laseczki, dobra muza i fenomenalne drinki :) czego chcieć więcej na imprezie?

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  3. dla mnie najlepszym miejscem do imprezowania jest Warszawa :) ostatnio ciągle imprezuję w KluboKawiarni na Czackiego. Imprezki są tam bardzo wesołe i dzięki stronce i planie lekcji zawszę mogę sprawdzić co się dzieje danego dnia :) polecam jak ktoś lubi dobrą bibkę w porządnym towarzystwie ;)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  4. Co do bycia bananem w Krakowie:

    - Cześć, zajrzyjcie do klubu X.
    - Do klubu X? A a ile jest wejście?
    - Wejście jest za darmo.
    - Za darmo? Jak za darmo to dziękujemy.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: +4 (from 4 votes)
  5. Imprezowałam w Lublinie, Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie i Warszawie. Mój ranking jest następujący:

    Jakość imprez:

    1. Warszawa
    2. Wrocław
    3. Poznań
    4. Kraków
    5. Lublin

    Łatwość mężczyzn:
    1. Lublin
    2. Wrocław
    3. Warszawa
    4. Poznań
    5. Kraków

    Uroda mężczyzn:
    1. Warszawa
    2. Wrocław
    3. Kraków
    4. Lublin
    5. Poznań

    Dziękuję za uwagę.

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    • To jest jakaś gradacja w przypadku łatwości mężczyzn? :D Jak wyglądają i zachowują się Ci trudniejsi?

      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: +3 (from 3 votes)
  6. Mógłbyś rozwinąć temat “trudności” dziewczyn w Łodzi?

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: +2 (from 2 votes)
    • Łódź jest specyficznym miastem gdzie każdy zna każdego i gdzie ludzie bawią się w swoich zamkniętych gronach. Ktoś kto jest z zewnątrz – szczególnie z obcego miasta, może mieć problemy żeby się tu odnaleźć, jeśli wcześniej nie doświadczył takiego “efektu siatki”.

      VA:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)
  7. Myślę, że Sopot zasługuje na więcej niż jedno zdanie ;>
    Sfinks700, Soho, Tapas de Rucola, Sztos, Białe Wino i Owoce, Mewa Towarzyska, Cocktail Bar MAX, pub Kinski, Pepe i wiele, wiele innych miejsc.
    Polecam;)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
  8. A Poznań? :)

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    • W Poznaniu nikt z nas nie imprezował. Wiemy, że to straszne przeoczenie i nadrobimy na kolejnym zlocie redakcji :D

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: +1 (from 3 votes)